Tytuły

ZAMKI W POLSCE

Forum miłośników zamków (zał. 2006)



Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 2012-07-17 19:47 
Online
Ojciec Dyrektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2006-02-02 14:32
Posty: 6131
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
"Krzyżackie zamki komturskie w Prusach. Topografia i układ przestrzenny na podstawie średniowiecznych źródeł pisanych"
Jóźwiak Sławomir, Trupinda Janusz

Obrazek

ISBN: 978-83-231-2896-0
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
Rok wydania: 2012
Nr wydania: I
Liczba stron: 460
Okładka: miękka
Format: 158 x 226 mm
Nakład: dostępny

Badania naukowe nad fenomenem krzyżackiego budownictwa zamkowego w państwie zakonnym w Prusach w XIII-XV wieku są prowadzone już od prawie 200 lat. Jednak do czasu drugiej wojny światowej zdominowali je pasjonaci, a nie wykształceni fachowcy, w rezultacie czego dokonywane ustalenia lub formułowane wnioski były często efektem niczym nieudokumentowanych hipotez. Po drugiej wojnie światowej stosunkowo nieliczne nowatorskie odkrycia, będące w większości efektem badań archeologów lub historyków sztuki, w gruncie rzeczy pogłębiały wiedzę o krzyżackim budownictwie zamkowym w Prusach tylko w dość ograniczonym zakresie. Uczeni opierali się bowiem przede wszystkim na zachowanych reliktach obiektów, a średniowieczne źródła pisane wykorzystywali marginalnie, niejednokrotnie źle je rozumiejąc i interpretując.
Ta niekorzystna tendencja jest szczególnie widoczna w badaniach nad późnośredniowieczną topografią i układem przestrzennym krzyżackich zamków komturskich w państwie zakonnym w Prusach oraz rozmieszczeniem i przeznaczeniem znajdujących się w nich pomieszczeń. Te właśnie zagadnienia przyciągnęły szczególną uwagę autorów niniejszej pracy. Okazuje się bowiem, że dopiero gruntowna analiza wszystkich istniejących w tym zakresie źródeł pisanych z epoki (zwłaszcza stosunkowo licznych XIV- i XV-wiecznych) umożliwia zweryfikowanie wielu powielanych od dziesięcioleci błędnych poglądów na ten temat.

Wstęp / 7

I. Zamki konwentualne w Prusach - podstawowe poglądy dotyczące genezy ich formy oraz symboliki / 19
1. Geneza formy architektonicznej / 19
2. Symbolika / 33

II. Krzyżacki zamek konwentualny w świetle Statutów zakonnych. Teoria i praktyka / 39

III. Topografia zamków i przedzamczy komturskich w państwie zakonnym w Prusach w nomenklaturze średniowiecznych źródeł pisanych / 65

IV. Nazewnictwo, rozmieszczenie i układ przestrzenny zabudowań przedzamczy / 109
1. Gmachy dostojników / 109
2. Refektarze / 146
3. „Domy letnie" / 168
4. Kościoły (kaplice) / 177
5. Infirmerie / 185
6. Mieszkania dienerów / 203
7. Łaźnie / 213
8. Budynki gospodarcze / 218
9. Stajnie / 227
10. Mury obronne, wieże, bramy / 233

V. Nomenklatura i układ przestrzenny wnętrz oraz zewnętrznych zabudowań zamków wysokich / 257
1. Piwnice / 257
2. Pomieszczenia gospodarcze / 267
3. Krużganki (ganki) / 283
4. Kościoły (kaplice). Zakrystie / 294
5. Refektarze / 310
6. Pomieszczenia sypialne / 343
7. Komnaty dostojników / 356
8. Izby mieszkalne i użytkowe / 366
9. Obiekty i pomieszczenia sanitarne / 375
10. Skarbce / 392
11. Kancelarie i archiwa / 398
12. Zbrojownie / 410
13. Strychy, spichrza, magazyny / 415
14. Wieże, bramy i mury obronne / 421

Zakończenie / 435

Bibliografia / 441

Jóźwiak Sławomir
prof. dr hab., historyk, mediewista. Od 1996 r. pracuje na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, obecnie w Zakładzie Historii Krajów Niemieckich. Specjalizuje się w badaniach nad dziejami wypraw krzyżowych, lewantyńskich zakonów rycerskich oraz państwa zakonu krzyżackiego w Prusach i Inflantach w okresie między XIII a XVI wiekiem. Opublikował na ten temat liczne prace. Jest między innymi autorem i współautorem ośmiu książek.

Trupinda Janusz
dr, historyk, mediewista, muzealnik. W latach 2000-2011 był zastępcą dyrektora Muzeum Zamkowego w Malborku. Od 2011 roku pełni funkcję zastępcy dyrektora Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. W swoich badaniach skupia się nad zagadnieniami mentalności i ideologii w średniowieczu. Znaczną uwagę poświęca również dziejom krzyżackiego budownictwa warownego. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu prac naukowych.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2012-07-17 23:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2008-05-30 04:14
Posty: 2777
Lokalizacja: Wrocław
Ciekaw jestem jak zareaguje Kazimierz Pospieszny, który w co najmniej paru punktach z Panem Turpindą się nie zgadza i zamieszczał krytyczne recenzje jego wcześniejszych książek w czasopismach naukowych. Zauważcie, że w spisie treści książki Panów Turpindy i Jóźwiaka nie ma hasła "Kapitularze". Oto temat ewentualnej dyskusji, bo Pospieszny uważa, że Turpinda popełnia ten sam błąd, o jaki sam Turpinda oskarża pewnych historyków sztuki, architektury i archeologów - że oceniają sprawy tylko przez pryzmat swej nauki macierzystej, lekceważąc źródła inne natury.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2012-07-18 07:53 
Online
Ojciec Dyrektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2006-02-02 14:32
Posty: 6131
Lokalizacja: Warszawa
Pewnie dlatego też doprecyzowano tytuł w jego drugiej części. Zapomniałem wspomnieć, że o tej książce powiedział mi Waldek i umieściłem tę informację niejako w jego zastępstwie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2012-08-20 13:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2010-04-03 20:28
Posty: 88
Lokalizacja: Toruń
Kupiłem w zasadzie od razu kiedy wyszła, przeczytałem w kilka wieczorów. Książka na pewno ciekawa i zajmująca, godna polecenia, jednak skłaniałbym się do stwierdzenia, że przeznaczona tylko dla pasjonatów. Wybitnie analityczny charakter, kolejne przytaczanie i omawianie źródeł w kilku momentach mnie nawet nużyło. Jednak argumentacja prowadzona w znacznej mierze w oparciu o pierwszy raz wykorzystane źródła prowadzona jest logicznie i prócz tego, że "trzyma w napięciu" to prowadzi do ciekawych wniosków.

Autorzy bazując w znacznej mierze na swojej poprzedniej książce o organizacji życia na zamku malborskim, przy użyciu w większości niepublikowanych wcześniej źródeł (głownie z zasobu berlińskiego Geheim Staat Archiv) rewidują wiele krążących od dawien dawna w naukowym obiegu nieścisłości tyczących się warowni komturskich w Prusach. Najwięcej dostaję się przy tym właśnie wspomnianemu już Pospiesznemu, ale też Arszyńskiegmu, czy nie mającym już się niestety szansy bronic Steinbrechtowi, Clasenowi czy Schmidowi. Ogólnie historia sztuki, jej metody badawcze i wkład w badania nad krzyżacką architekturą militarną są na kartach tej książki dość mocno deprecjonowane.

Poniżej odmyslnikowo postaram się streścić najważniejsze ustalenia (odkrycia) panów Jóżwiaka i Trupindy.

- pierwotne Statuty zakonne spisane w połowie XIII wieku były na tyle ogólne, że miały niewielki wpływ na wygląd i układ krzyżackich warowni na terenie Prus. Treść redagowanych w końcu XIV i pierwszej połowie XV Ustaw była natomiast dostosowywana do założeń już istniejących.

- zanegowanie tezy o funkcjonowaniu przedzamczy warowni krzyżackich wyłącznie jako zaplecza gospodarczego. Autorzy udowodnili, że niemal każdy komtur (z tego co pamiętam nie stwierdzono tego np w przypadku warowni radzyńskiej) posiadał oddzielny gmach (gemach) zlokalizowany na przedzamczu bądź w parchamie zamku wysokiego. Był on najczęściej wyposażonych w oddzielną kaplicą oraz refektarz. Tego typu budowle na przedzamczach, wzorem tzw "pałacu" Wielkich Mistrzów w Malborku, mieli do dyspozycji także inni dostojnicy Zakonu (szafarz, marszałek itd.) w swoich zamkach na terenie Prus (Elbląd, Królewiec). Ponadto w obrębie przedzamczy znajdowały się infirmerie (często wyposażone we własne kaplice), gmachy świeckich dostojników, łaźnie oraz tzw. domy letnie, których dokładnego przeznaczenia autorzy nie zdołali ustalić.

- refektarze - w warowniach krzyżackich do końca wojny trzynastoletniej nie było wnętrz określanych jako refektarze letnie.

- kapitularze - autorzy rozprawiają się ostatecznie z funkcjonowaniem w literaturze pojęcia kapitularz w odniesieniu do krzyżackiej architektury militarnej w Prusach. Przytaczane źródła wskazują, że kapituły zakonne bez wyjątku miały miejsce w obrębie refektarzy i nie istniały żadne oddzielne pomieszczenia do tego typu zgromadzeń.

- gdaniska - okazuje się, że w nomenklaturze krzyżackiej gdaniska to w zasadzie nie tylko tak charakterystyczne dla architektury krzyżackiej wieże ustępowe ale także wszelkie inne miejsca (np. wykusze latrynowe) służące spełnianiu swoich potrzeb fizjologicznych, z których odprowadzanie nieczystości zapewniała płynąca poniżej woda.

- krużganki - zasadniczo tylko w przypadku warowni malborskiej krużganki (czyli w rozumieniu autorów ganki murowane obiegające cały czworobok dziedzińca) są uchwytne źródłowo. W odniesieniu do innych warowni autorzy sugerują jak np. w Radzyniu Chełmińskim ich drewnianą konstrukcję oraz obecność przy jednej lub dwu ścianach wewnętrznych dziedzińca zamkowego).

- wieże główne - w żadnym ze źródeł wieże główne nie są określane mianem Bergfriedów. Ten termin pojawia się jednak w źródłach krzyżackich w odniesieniu do skrajnych wież, umiejscowionych w zewnętrznej lini obwarowań przedzamczy.

- uściślenie bądź wskazanie na umiejscowienie poszczególnych pomieszczeń i ich funkcji w obrębie (zrewidowanie modeli rozplanowania kilkunastu zamków komturskich wykonanych przez Steinbrechta i jego następców)

- uściślenia datacji niektórych obiektów jak np Wielki Refektarz zamku malborskiego.


Ciekaw jestem jak na te nowe ustalenia zareaguje Pospieszny i Arszyński.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2012-08-20 16:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2007-04-09 17:33
Posty: 699
Lokalizacja: Sochaczew
To faktycznie kawał roboty zostało wykonane. Fajnie, że ktoś opracowuje źródła pisane na tym poziomie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2012-08-20 20:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2008-05-30 04:14
Posty: 2777
Lokalizacja: Wrocław
Muszę się tutaj odnieść do kilku punktów wypowiedzi Malca.
Cytuj:
Książka na pewno ciekawa i zajmująca, godna polecenia, jednak skłaniałbym się do stwierdzenia, że przeznaczona tylko dla pasjonatów. Wybitnie analityczny charakter, kolejne przytaczanie i omawianie źródeł w kilku momentach mnie nawet nużyło.

Nużąca czy nie - będzie to musiała być książka obowiązkowa i powszechnie znana dla wszystkich, którzy będą chcieli się profesjonalnie zajmować zamkami krzyżackimi w typie konwentualnym. Sam pamiętam, że przed paroma laty uważałem "Landbuch księstwa świdnicko-jaworskiego" za wydawnictwo "hardcore'owe" - zbędne w zasadzie historykowi achitektury. Dziś nie potrafię sobie wyobrazić badania architektury średniowiecznych siedzib rycerskich na terenie Przedgórza Sudeckiego bez tej pozycji - jest ona po prostu bezcenna.
Cytuj:
Najwięcej dostaję się przy tym właśnie wspomnianemu już Pospiesznemu, ale też Arszyńskiegmu, czy nie mającym już się niestety szansy bronic Steinbrechtowi, Clasenowi czy Schmidowi. Ogólnie historia sztuki, jej metody badawcze i wkład w badania nad krzyżacką architekturą militarną są na kartach tej książki dość mocno deprecjonowane.

Rozumiem, że Pospieszny, Arszyński czy inni historycy sztuki mogą być ganieni za swe metody badawcze czy za swe błędy, pomyłki, nadużycia w dowodzeniu naukowym, ale nie przechodzi mi przez myśl to, że poważny naukowiec zajmujący się średniowieczem może krytykować historię sztuki jako taką i jej metody badawcze. Jeśli tak jest istotnie w tej książce, słabe świadectwo to wystawia autorom. Już rozmawialiśmy o tym pewien czas temu. Historii sztuki samej w sobie trudno coś zarzucać - to po prostu jedna z dyscyplin naukowych ( moim zdaniem wspaniała ), mogąca dać znakomite rezultaty, gdy chcemy się dowiedzieć czegoś o przeszłości. A to jak jej metody stosuje ten czy inny badacz to kwestia zupełnie inna, tak samo jak i fakt, że są obszary wiedzy czy pytania, gdzie historia sztuki jest bezsilna, gdyż styka się z takimi źródłami, które nie poddają się analizie za pomocą jej narzędzi - co jest zupełnie zrozumiałe: w przypadku każdej z dyscyplin tak jest. Dotyczy to w równym stopniu historii ( rozumianej wąsko ) - analizy dzieł architektury i sztuki pisane przez niektórych historyków nadają się do kosza.
Cytuj:
- pierwotne Statuty zakonne spisane w połowie XIII wieku były na tyle ogólne, że miały niewielki wpływ na wygląd i układ krzyżackich warowni na terenie Prus. Treść redagowanych w końcu XIV i pierwszej połowie XV Ustaw była natomiast dostosowywana do założeń już istniejących.

W zasadzie można się było tego spodziewać. Podobna relacja zachodzi między przepisami regulującymi budownictwo np. zakonów żebraczych a faktyczną sytuacją na tym polu w średniowieczu ( vide: sankcjonowanie faktów dokonanych i przyjętych już zwyczajów, sprzecznych z wcześniejszymi zapisami ).
Cytuj:
- zanegowanie tezy o funkcjonowaniu przedzamczy warowni krzyżackich wyłącznie jako zaplecza gospodarczego.

Zwróć uwagę, że taki stan rzeczy był możliwy dopiero od pewnego momentu rozwoju danej warowni a jednocześnie chyba tylko w większych organizmach warownych i/lub o szczególnym znaczeniu ( stąd chyba brak Radzynia ). Trudno sobie wyobrazić, by tuż po rozplanowaniu, założeniu i zainicjowaniu budowy myślano o tym, by na przedzamczu sytuować osobny dom/pałac zamkowy dla wygody i potrzeb komtura. Myślę, że następowało to dopiero po dłuższym okresie funkcjonowania zamków. Ma to zresztą swoją analogię w ogólnych modelach przemian wszelkich zamków - przenoszenie funkcji mieszkalnych i reprezentacyjnych ( mam na myśli mieszkanie feudała a nie mieszkanie kogokolwiek, bo oczywistym jest, że przedzamcza stanowiły miejsce zamieszkania znacznej części mieszkańców zamków, tyle tylko, że niższego szczebla ) możemy zaobserwować na wielu obiektach, charakterystyczne, że dochodzi do tego w wyniku różnorodnych okoliczności wiele lat po powstaniu założenia obronnego. Nie sądzę też by w literaturze funkcjonowała wcześniej jakaś silnie ugruntowana teza o wyłącznie gospodarczym charakterze przedzamczy. Na pewno pierwotnie dedykowano je wszelkim funkcjom pomocniczym, podrzędnym, w tym i gospodarczym. Zamieszkiwanie na nich feudała w początkowym okresie istnienia zamku było by sprzeczne z wszelkimi zasadami wykorzystywania tego rodzaju budowli. Poza tym - domyślam się, że źródła, na jakie powołują się autorzy przekazują nam stan rzeczy już ugruntowany - pewnie późno-XIV-to wieczny i późniejszy ( możliwy do przerzutowania na czasy nieco wcześniejsze, ale nie na 2 poł. XIII w. i 1 poł. XIV-go stulecia ), gdy tworzenie osobnych siedzib/domów dla komturów na terenie przedzamczy nie byłoby już niczym zaskakującym: w końcu taki urząd wiązał się ze szczególnym prestiżem i wynikającymi z tego potrzebami reprezentacji, którym sprostać mogło właśnie wzniesienie jakiejś osobnej struktury, co mogło być dodatkowo warunkowane brakiem miejsca w obrębie zamku właściwego. Taki kształt tego procesu wydaje się w zupełności logiczny. Inaczej być mogło w kilku szczególnie ważnych zamkach konwentualnych, takich jak Elbląg, potem Malbork, poza tym Królewiec i Prabuty, gdzie potrzeba stworzenia osobnej, oddzielonej od domu konwentu siedziby komtura pełniącego szczególną funkcję w Państwie Zakonnym mogła wystąpić bardzo wcześnie.
Cytuj:
(...)tzw. domy letnie, których dokładnego przeznaczenia autorzy nie zdołali ustalić.

A szkoda, bo jestem ciekaw jak je wykorzystywano. Dodam od siebie, że takie obiekty znajdowały się i w typowych siedzibach feudalnych: tekst umowy o podziale dworu wójta w Bystrzycy Kłodzkiej z 1417 r. wymienia także ( poza wieżą mieszkalno-obronną - właściwą siedzibą wójtowską, ogrodem i towarzyszącymi im osobnymi domami oraz fosą odcinającą ten kompleks od miasta ) m. in. "Sommerhaus".
Cytuj:
- kapitularze - autorzy rozprawiają się ostatecznie z funkcjonowaniem w literaturze pojęcia kapitularz w odniesieniu do krzyżackiej architektury militarnej w Prusach. Przytaczane źródła wskazują, że kapituły zakonne bez wyjątku miały miejsce w obrębie refektarzy i nie istniały żadne oddzielne pomieszczenia do tego typu zgromadzeń.

Czemu zatem zdaniem autorów mogły służyć wnętrza, jakie dziś ( za tradycją pisarstwa historyczno-konserwatorskiego, ciągnącą się od 1 poł. XIX w. ) nazywamy potocznie kapitularzami? Przestrzenie te mają przeważnie wyróżniającą się dekorację i kształt, można rzec w uproszczeniu, że pośrednie między kaplicą a refektarzem - gdybyśmy mieli określać status, rangę wnętrza na podstawie jego bogactwa. Czy jesteśmy w stanie zidentyfikować konkretne pomieszczenia zwane kapitularzami na danych zamkach komturskich z konkretnym terminem w określonym źródle średniowiecznym ( powiedzmy - sprzed 1466 r. )? Druga kaplica odpada. Kolejny - "specjalny" refektarz? Tylko po co? Czy autorzy poza rozbiórką mitu ( w ich opinii, bo ostatecznie myślę, że sprawa wymaga badań zintegrowanych, a nie interdycyplinarnych ) przechodzą do zbudowania jakiejś własnej propozycji?
Cytuj:
- krużganki - zasadniczo tylko w przypadku warowni malborskiej krużganki (czyli w rozumieniu autorów ganki murowane obiegające cały czworobok dziedzińca) są uchwytne źródłowo. W odniesieniu do innych warowni autorzy sugerują jak np. w Radzyniu Chełmińskim ich drewnianą konstrukcję oraz obecność przy jednej lub dwu ścianach wewnętrznych dziedzińca zamkowego).

To jest raczej domena archeologii i historii architektury. Bo przecież to, czy i ile skrzydeł domu konwentu było wyposażonych w ganek i jakiej konstrukcji był ten ganek da się uchwycić za pomocą śladów na elewacjach, układu przestrzennego, komunikacyjnego na poszczególnych kondygnacjach i/lub reliktów tkwiących pod ziemią. Te same dane powiedzą nam też czy ganki były wtórne czy pierwotne. Źródła pisane zyskują sobie czołową rolę w tych sytuacjach, gdy na zbadanie powyższych elementów nie możemy liczyć, np. ze względu na ich bezpowrotne zniszczenie.
Cytuj:
- wieże główne - w żadnym ze źródeł wieże główne nie są określane mianem Bergfriedów. Ten termin pojawia się jednak w źródłach krzyżackich w odniesieniu do skrajnych wież, umiejscowionych w zewnętrznej lini obwarowań przedzamczy.

A tu poruszasz zabawnej sprawy, która prowadzi do ciekawej dyskusji. Rzecz w tym, że średniowieczne nazewnictwo ma się trochę nijak do obecnego języka naukowego. Czy należy się tym jednak martwić? Z góry uprzedzę swe wnioski: raczej nie. A oto szczegóły sprawy.
Znam dwa wypadki wspomnienia nazwy "bergfried" w średniowiecznych dokumentach z terenu Śląska i Ziemi Kłodzkiej. Jeden spotykamy w landbuchu księstwa wrocławskiego pod datą 11 listopada 1336 r. - w potwierdzeniu sprzedaży własności mieszczanina wrocławskiego Bogusco Sebinwirt'a znajdujących się w "Allod Maga" ( dzierżona jako allodium wieś Magnice pod Wrocławiem ), która to własność stanowiła połowę dworu/posiadłości i jego przyległości jak i wszystkich przynależności ( np. dochodów na rzecz dworu ). Użyto tu terminu dwór - "curia", stąd można się zastanawiać czy jest to określenie konkretnego budynku - domu feudała, czy raczej całej działki-siedziby - obszaru otoczonego ogrodzeniem i mogącego się składać z kilku elementów. W tym konkretnym przypadku skłaniam się raczej ku temu drugiego - zarówno z powodu kontekstu wzmianki jak i wymowy innych podobnych przekazów ( o których później ), gdzie "curia" oznacza parcelę, posiadłość, na jakiej są rozlokowane różne obiekty, w tym właściwe mieszkanie właściciela. Co ważne - w ramach tego dworu wyszczególniono "umocnienie, które potocznie zwie się berffrit" ( "cum propugnaculo quod wlgo berffrit nominatur" ). Tenże "berffrit" uznać możemy z dużą dozą pewności za właściwą siedzibę właściciela dworu - byłaby to zatem ( przekładając na język współczesnej nauki ) wieża mieszkalno-obronna, czyli donżon.
Drugi wypadek dotyczy wsi Stary Waliszów pod Bystrzycą Kłodzką. Znamy dwa zapisy z przełomu XIV i XV w., które wspominają "bergfried" w tej miejscowości:
- w dokumentach z 1400 r., przy lokalizacji posiadłości, z której czynsz był przedmiotem transakcji, określono tąże posiadłość jako leżącą "na końcu ( wsi najwyraźniej ), tam gdzie stoi kamienny bergfried" ( "(...) do nedin an dem ende do daz steynene berfret uffe stet" ). Parę lat później - w 1406 r. wspomniano Fryderyka, "który siedzi w bergfriedzie w Starym Waliszowie" ( "(...) der do seczet in dem steynen berfreth czum alden walthirsdorff" ).
I w tym wypadku trudno myśleć, by owa wieża - "bergfried" w podbystrzyckiej wsi mógł być czymś innym, niż częścią dworu rycerskiego, a najbardziej prawdopodobne, że była to naczelna część takiej siedziby - czyli wieża mieszkalno-obronna. Inaczej: donżon.
Jednocześnie nadmienić trzeba, że znane nam równoczasowe przekazy dotyczące dworu wójtowskiego w samej Bystrzycy ( Waliszów leży ledwie 2-3 km od tego miasta i podlegał jego sądownictwu ), w którego skład wchodziła ( najpewniej od samego początku ) wieża mieszkalno-obronna, nie używają terminu "bergfried" lecz niemieckiego słowa "Turm". Najstarsze określenie tegoż dworu pojawia się w dokumencie króla Jana Luksemburskiego z 1319 r. dla miejscowego wójta Jakuba Rueckera - mowa tu o "curii" zbudowanej własnym sumptem przez Jakuba dla umocnienia i większej obronności miasta. Nie wynika stąd niestety żadna bezpośrednia informacja o formie architektonicznej, ale inne przesłanki ( wyniki badań architektonicznych i analiz przestrzennych ) zdają się świadczyć, że już wówczas na terenie wójtowskiej "curii" stać mogła zachowana do dziś potężna wieża. Pierwsze pewne informacje, które możemy z nią utożsamić, pochodzą z 2 dekady XV w. W akcie sprzedaży części wójtostwa ( rozumianego jako dobra i uprawnienia ) z 1416 r., wymieniono należące do owej części nieruchomości i dochody, w tym "dwór i wieżę" ( "(...) mit dem Hofe, Thurme, (...)" ). Wieża ( "thurme", "thorm" ), rozumiana jako jeden z elementów większego dworu i dóbr wójta, wspominana jest i w dalszych transakcjach z 1417 i 1433 r. oraz później. Ciekawe, że, gdy wójtowstwo bystrzyckie zostało wykupione przez króla i dwór wójtowski stał się jego własnością ( na krótko, bo szybko go wydzierżawiono, a potem sprzedano ), to używaną dotąd formułę "Hof [und/,] Turme" zastąpiono w zapisie z 1481 r, zwrotem "Hof und die Feste zu Habilschwerde", co jest tożsame ze zwrotami używanymi dla największych nawet zamków w dokumentach średniowiecznych - tak jakby to osoba właściciela decydowała o statusie, prestiżu danej budowli, a nie jakieś obiektywne cechy architektoniczno-przestrzenno-materiałowe.
Z kolei w "Landbuchu księstwa świdnicko-jaworskiego" ( wydane tomy obejmują lata 1366-1407 ) termin "bergfried" w ogóle się nie pojawia. Wiejskie murowane siedziby rycerskie są tu określane niemieckimi zwrotami typu "steinere Hof", "gemauerte Hof" czy "steynwerke", lub podobnymi, względnie ich łącińskimi odpowiednikami. I - co ważne - właściwie każdy z tych przypadków jesteśmy w stanie zinterpretować jako wzmiankę o murowanej wieży mieszkalno-obronnej. Oczywiście - są sytuacje, gdy wzmiankowany obiekt nie zachował się i jego pozostałości nie są ( jeszcze ) znane ( np. "gemawirten hof" wymieniony w 1403 r. w "Wiesau" - Bolkowie-Zdroju pod Bolkowem ), lecz większość jesteśmy w stanie powiązać z istniejącymi po dziś dzień zabytkami ( np. Pastuchów, Kłaczyna, Wierzbna ), i te obiekty pokazują dowodnie, że mianem "gemauerten Hof" - murowanego dworu określano siedziby w formie wież mieszkalno-obronnych ( czy wyposażone w taką wieżę ). Dodatkowo - nasza wiedza o budownictwie rezydencjonalno-obronnym rycerstwa na Śląsku w średniowieczu pokazuje, że praktycznie do końca średniowiecza nieomal wyłączną a na pewno pierwotną formą murowanej siedziby rycerskiej była wieża: nie znamy z terenu Śląska murowanych dworów rycerskich, które miałyby inną formę niż wieżową ( nie mówię o domach towarzyszących wieżom, najczęściej dodawanych wtórnie ), odstępstwa od tej reguły pojawiają się dopiero w późnym XV wieku i de facto póki co wyraźniej zostały zaobserwowane na terenie Ziemi Kłodzkiej.
Jaki płynie wniosek z tych rozważań? Nie stwierdzamy ścisłych reguł co do nazewnictwa obronnych budowli murowanych w dokumentach, przynajmniej w odniesieniu do Śląska i Ziemi Kłodzkiej. Wszystko zależało od kontekstu i od kancelarii, która wystawiała dany dyplom czy/i dokonywała wpisu do jakiejś księgi. Ten sam rodzaj budowli mógł być rozmaicie nazywany. To jakie budowle w średniowieczu określano mianem "bergfriedów" nie ma de facto większego znaczenia dla naszej praktyki w pisarstwie naukowym dziś. Termin "bergfried", któremu w języku polskim można by odnaleźć odpowiednik w "stołpie", jest pojęciem zaistniałym na gruncie współczesnej kastellologii, upowszechnionym niedawno, który zaproponowany został w pocz. XX w. przez badaczy niemieckich - można powiedzieć - z przeznaczeniem dla "deutschspraechigen Raum" - niemieckiej przestrzeni kulturowej ( upraszczając ). Podobnie rzecz się ma z donżonem - terminem wyrosłym na gruncie francuskim, a dzięki ekspansywności i sile francuskiej nauki na trwałe włączonym do ogólnoeuropejskiej praktyki nazewnictwa w badaniach historycznych. Jednak czy słowo "donżon" pojawia się w dokumentach średniowiecznych dotyczących ziem współczesnej Polski? Jasne, że nie! To samo się tyczy Niemiec, może z wyłączeniem pewnych rejonów w zlewisku Renu, gdzie kultura i język francuski stale konkurowały z niemieckim.
Kończąc tą długą dygresję, którą być może niepotrzebnie umieściłem w tym miejscu, wspomnę o ciekawym wątku poruszonym miesiąc temu w trakcie krakowskiej konferencji poświęconej wieżom w mieście ( "The 3rd Conference on Towers in Medieval Europe: "URBS TURRITA - Towers in Medieval Cities and Towns" ). W ciągu wycieczki konferencyjnej odwiedziliśmy Ojców, gdzie wywiązała się dyskusja nad pierwotną formą i funkcją tamtejszej ośmiobocznej wieży. Generalnie nasze rozważania toczyły się wokół pytania: donżon czy bergfried, czy też coś pośredniego, jednakże w pewnym momencie Pamela Marshall - badaczka z Anglii - stwierdziła, że tak naprawdę każdą wieżę w średniowieczu ( dominującą - główną w ramach danego zamku czy dworu ) można określić jako bergfried i tak ona to rozumie, zwłaszcza na podstawie swych zachodnioeuropejskich doświadczeń. Jest to dość przytomny punkt widzenia, zbieżny zresztą z wymową źródeł pisanych, przynajmniej tych śląskich, przytoczonych przeze mnie powyżej, choć ja osobiście daleki jestem od porzucania takich kastellologicznych terminów jak "bergfried" i "donżon", bo choć sztuczne i wypreparowane poniekąd przez naukowców, to są one niezwykle przydatne dla opisu struktur architektonicznych i porządkowania wiedzy, wyrażając to, iż w dominującej większości wypadków akcenty były jednak położone albo na rezydowanie, albo na obronę.
Cytuj:
Ciekaw jestem jak na te nowe ustalenia zareaguje Pospieszny i Arszyński.

Ja również jestem tego ciekaw.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 2015-08-24 11:10 
Online
Ojciec Dyrektor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2006-02-02 14:32
Posty: 6131
Lokalizacja: Warszawa
Dla porządku linkuję poniżej tekst z uwagami Pana Tomasza Torbusa (Zapiski Historyczne, rok 2014, Zeszyt 4) dotyczącymi książki PP Sławomira Jóźwiaka i Janusza Trupindy:

http://www.zapiskihistoryczne.pl/backen ... orbusN.pdf

Przypominam, że dyskusję nt temat prowadzimy także tutaj: viewtopic.php?f=91&t=4020&p=32765#p32765


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Translated by phpBB3.PL